Paulina Holtz urodziła się w 1977 roku w Warszawie. Popularność przyniosła jej rola Agnieszki Lubicz w serialu telewizyjnym "Klan". Aktorka Teatru Powszechnego w Warszawie. Z Pauliną rozmawiamy o jeździe na rowerze, wegetarianizmie i szczęśliwym macierzyństwie.
Powiedziałaś, że szczęśliwa mama, to taka mama, która dba nie tylko o swoje dzieci, ale także i o siebie. Czy właśnie taką mamą jest Paulina Holtz?
Paulina Holtz: Oczywiście, że tak. Nigdy nie można zapominać o sobie. Jeśli wszystko damy dziecku i mężowi, to same nie będziemy szczęśliwe. A tym samym cała rodzina nie będzie szczęśliwa. Im rodzice są bardziej spełnieni, tym dzieci lepiej się rozwijają. Czas trzeba umiejętnie rozdzielać i od czasu do czasu znaleźć chwilę dla siebie. To pozwoli nam zdystansować się do codzienności. Dużo czasu staram się spędzać z córeczkami, ale znajduje też chwile na fryzjera, ćwiczenia, spotkania się z przyjaciółmi. No i oczywiście pracuje.
Na jakie zatem przyjemności z dziedziny SPA sobie pozwalasz. Co Cię najbardziej relaksuje?
Odwiedzam warszawski gabinet kosmetyczny Estetica. Właśnie w tym miejscu w stu procentach skupiam się na sobie, uciekam od wszystkich problemów, które na co dzień mnie otaczają. Przychodzę tu przede wszystkim na ćwiczenia, które pomagają mięśniom i skórze wrócić do formy po porodzie. Jest to tak zwana biostymulacja. Aparat, przeznaczony do tych ćwiczeń, zastępuje nam intensywny trening na siłowni. W miejscach, które chcemy aby były w danym momencie modelowane, przyczepiane są elektrody. Biostymulacja wyzwala, podobnie jak ćwiczenia fizyczne, endorfiny. Jak po zajęciach wracam do domu, Michał mówi na mnie Endorfina Holtz. Rzeczywiście po zabiegach mam bardzo dobry humor. Ćwiczenia te przede wszystkim wspomagają mięśnie, które bardzo trudno jest nam wyćwiczyć, na przykład głębokie mieśnie brzucha.
Zdrowy tryb życia niewątpliwie właśnie z Tobą się kojarzy. Od jak dawna i dlaczego jesteś wegetarianką?
Czy jest to wynik jakiegoś trendu? Niestety, nie ma takiej mody, zwłaszcza w Polsce. Jesteśmy daleko za światem, jeśli chodzi o ekologię i zdrowy tryb życia. Któregoś dnia zauważyłam, że nie jem mięsa już ponad miesiąc. Pomyślałam wówczas, że skoro tyle czasu wytrzymałam, to może dam radę żyć bez mięsa. I tak od 17lat jestem wegetarianką. Na pewno nigdy nikogo na siłę nie przekonuję, że wegetarianizm jest jedynym słusznym rozwiązaniem. Mój Michał jest mięsożercą i wcale nie namawiam go do tego, aby został wegetarianinem.
Twój ulubiony środek transportu to rower. Tak jak niektórzy wsiadają do samochodu lub metra, Ty do jazdy po mieście używasz roweru. Skąd to zamiłowanie?
Po mieście jeżdżę na rowerze dokładnie od momentu, kiedy przestałam jeść mięso. Kiedy już jest sucho i trochę cieplej od razu przesiadam się na rower. Na rowerze jeżdżę głównie po centrum. To idealny sposób na relaks. Przy wysiłku fizycznym, jak już wspominałam, wydzielają się hormony szczęścia. Poza tym, jeżdżąc na rowerze, mogę cieszyć się pogodą, spotykam znajomych, w każdej chwili mogę wejść do mijanego sklepu albo wstąpić na kawę. Nie stresuje się brakiem miejsc parkingowych. Nie stoję w korkach! Czy można sobie wyobrazić milsze podróżowanie po zatłoczonej Warszawie?
Dziękuję Ci bardzo za rozmowę.
Dziękuję
Kliknij gwiazdkę aby ocenić.

