Gdyby ośrodki badania opinii publicznej robiły badania dotyczące popularności artystów tworzących piosenki dla dzieci, królową takiego rankingu byłaby Majka Jeżowska. Na scenie zawsze żywiołowa, szalona, ekspresyjna. Nigdy nie widać po niej zmęczenia. Ze znaną artystką rozmawiamy jak najszybciej dochodzi do siebie po wyczerpującej trasie koncertowej.
Muzyka, ciągłe koncerty, okres okołoświąteczny jest dla Ciebie szczególne męczący. Po tak wyczerpującej trasie koncertowej nie ma chyba nic przyjemniejszego jak odprężający masaż?
Majka Jeżowska: Oj tak. W miarę wolnego czasu uwielbiam fundować sobie takie relaksujące przyjemności, zwłaszcza jeśli wiem, że na nie zasłużyłam. Po męczącej trasie koncertowej, codziennych koncertach i porannych pobudkach, stan mojej skóry ulega gwałtownemu pogorszeniu, powieki są zmęczone, cera staje się szara, a kark gromadzi zmęczenie i stresy. Pierwsze co po powrocie do domu przychodzi mi wówczas do głowy to masaż, maseczka i limfatyczny masaż twarzy, który ma na celu pobudzić skórę. Mam stałą masażystkę, która przychodzi wówczas do mnie i wykonuje wszystkie te czynności. Poza tym mam w domu łóżko do masażu, które jest niezbędne do tego, aby rozmasować kark i plecy.
Z tego co mówisz, widzę, że jesteś fanką zwłaszcza masaży.
Majka Jeżowska: Wierzę w dobrą energię, która jest przekazywana za pomocą dłoni. Uwielbiam mocne masaże. Wtedy czuję, że odpływa ze mnie całe zmęczenie. Lubię chiński masaż gorącymi bańkami, które przesuwane są na zassanej skórze. Taki masaż na wszystko działa błyskawicznie, stawia na nogi nawet podczas trasy koncertowej. Ilekroć jak jestem w miejscu, w którym jest możliwość poddania się takim zabiegom, robię to błyskawicznie. Teraz w styczniu lecę na Sri Lankę. W hotelu, w którym będę zakwaterowana, normą jest wykonywanie masaży ayuveda, które przywracają harmonię energetyczną organizmu. Na pewno będę z nich korzystać. Z podobnych uroków życia korzystałam będąc w Tajlandii. Codziennie na plaży Tajki wykonywały cudowne masaże. Ja patrzyłam w ocean, nad sobą miałam palmy i czułam olejek kokosowy, który wcierano mi w ciało. Masaż zawsze mnie relaksuje, potrafi zrekompensować niedogodności podczas trasy koncertowej.
A jak radzisz siebie z oczami? Masz je bardzo wrażliwe, a mocne światło reflektorów na pewno im nie sprzyja?
Majka Jeżowska: Rzeczywiście od zawsze jest to mój ogromny problem. Mam mnóstwo przypadłości związanych z oczami, często dostaję zapalenie rogówki, mam uczulenie na jarzeniówki, dlatego zwykle na scenie występuję w okularach. Kremy, które stosuję wokół oczu są dla mnie najważniejsze. Na co dzień staram się jak najmniej malować. Nie chcę męczyć zarówno oczu, jak i skóry.
A czy korzystasz z takich uroków życia jak weekendowe wypady do SPA z przyjaciółką?
Majka Jeżowska: Niestety brak czasu uniemożliwia mi częste wyjazdy do SPA. Rok temu pojechałam z koleżanką i z siostrą do Nałęczowa. Przez pięć dni czułyśmy się jak na jakimś dziewczęcym wypadzie. Każda z nas miała od rana swój harmonogram. Moja siostra szła na przykład na gimnastykę w basenie, ja na masaż, koleżanka na algi. Podczas obiadu opowiadałyśmy sobie, co danego dnia miałyśmy. Po południu szłyśmy na kolejne zabiegi. Wieczór spędzałyśmy wspólnie w komorze solnej, w której wdychałyśmy powietrze nasycone jodem. Te pięć dni to był niezapomniany relaks. Taki wyjazd jest bardzo dobrym pomysłem przed jakimś ważnym wydarzeniem. Wiem, że Panie bardzo często wykupują weekendowe karnety do SPA zwłaszcza przed sylwestrem. A wszystko oczywiście po to, aby wyglądać olśniewająco.
Dziękuję Ci za rozmowę.
Dziękuję.

