Przyszła zima. Przez większość dnia pracujemy przy sztucznym świetle. Gdy idziemy do pracy jest jeszcze ciemno, gdy wracamy do domu - już dawno jest po zachodzie słońca.
Brak światła powoduje u wielu osób tak zwaną depresję sezonową. Objawia się ona zmęczeniem, nadmiernym apetytem, sennością i drażliwością, a przede wszystkim brakiem nastroju. Często występują też bóle żołądka, serca i kręgosłupa. Zimowej depresji nie należy lekceważyć. Może jej zaradzić fototerapia. Leczenie światłem jest bezbolesne i nie niesie ze sobą niebezpieczeństwa poparzenia skóry, ponieważ lampy nie emitują promieniowania ultrafioletowego.
Fototerapię powinno stosować się dwa razy dziennie. Każdy seans powinien trwać od 30 do 60 minut. Pacjent powinien siedzieć w odległości około pół metra przed lampą i co chwila spoglądać w światło. Fototerapię oferują zwykle gabinety odnowy biologicznej, a także niektóre przychodnie medycyny naturalnej. Pacjent wchodzi do pomalowanego na biało pomieszczenia, które jest oświetlone jaskrawą lampą. Światło, którego używa się podczas zabiegów, jest o natężeniu nie mniejszym niż 2,5 tys. luksów. Dla porównania domowa lampa świeci z mocą 300-500 luksów. Lampy do fototerapii pojawiły się w Polsce stosunkowo niedawno. Skonstruowano nawet jej domową wersję. Korzystanie z takiej lampy w domu jest całkowicie bezpieczne, nie wymaga używania kremów z filtrem i nie psuje wzroku.
Fototariapia jest także idealna podczas nauki, podczas momentów, w których organizm potrzebuje szczególnego skupienia i wysiłku intelektualnego. Depresja zimowa związana z brakiem słońca może niekorzystnie wpłynąć na zapamiętanie dość dużych porcji materiału. Zakup lampy świetlnej, lub systematyczne uczęszczanie na zabiegi fototerapii mogą temu zapobiec. A polską lampę do fototerapii o nazwie Fotovita można kupić już za około tysiąc złotych.

